środa, 30 marca 2016

Muffiny otrębowe... Niebo w gębie !! :))

Oczywiście, troszkę się naszukałam dobrego, w miarę niskokalorycznego przepisu na muffinki.. No i znalazłam! Troszkę zmodyfikowałam i wyszło naprawdę pysznie :D Miałam pewne obawy na początku czy otrębowe muffiny w ogóle mogą być zjadliwe. Więc dla tych co mają wątpliwości- nie pożałujecie, do kuchni i pieczcie ;) Przepis podstawowy pochodzi ze strony Moje Wypieki. Smacznego :) 


Składniki na około 18-19 sztuk:
  • 100 g otrębów (ja użyłam owsianych)
  • 300 ml mleka
  • 300 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2-2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 jajka
  • 60 g brązowego cukru
  • 4 łyżki syropu klonowego
  • 200 ml oleju słonecznikowego
  • posiekane suszone owoce np. śliwki, morele, rodzynki, żurawina itp. (dodać wedle uznania, każdy lubi inaczej ;))

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Mleko i otręby wymieszać w małym naczyniu; odstawić do momentu przygotowania pozostałych składników.
Do naczynia wsypać mąkę, sodę, proszek, wymieszać. Do drugiego naczynia wbić jajka, roztrzepać je widelcem, dodać olej, oba cukry i wymieszać.
Połączyć zawartość wszystkich trzech naczyń i jagody, mieszając mało dokładnie łyżką lub widelcem, by składniki się z grubsza połączyły. Uwaga: nie używamy miksera.
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Między papilotki rozdzielić ciasto.
Piec w temperaturze 170ºC przez około 20 - 25 minut, do tzw. suchego patyczka. 


Zdjęcie pochodzi ze strony Moje Wypieki w wersji z jagodami, niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia własnych ;))

wtorek, 29 marca 2016

It's a new beginning :)

Cześć.. Długo się zastanawiałam czy założyć tego bloga.. Czy ktokolwiek go będzie czytał, ale 'do odważnych świat należy' :)) Więc zacznę od tego, że nazywam się Kasia i mam 16 lat. Od 2 lat zmagam się z bulimią, jestem na wiecznej diecie, więc tego bloga potraktuję trochę jak osobisty pamiętnik z największym sekretem o którym nikt nie ma pojęcia. Z pozoru jestem zwykłą nastolatką, ale w środku nie jest już tak bajkowo. Moje życie to koszmar i nie mówię tego żeby się nad sobą poużalać, ale po to żebyście to choć trochę zrozumieli. Wyobrażacie sobie 5-8 razy dziennie mieć napady i wymiotować? A nawet jak nie napady to zwykłe posiłki- bo przecież kalorie to zło. Tak przynajmniej pisze na każdej stronie dla innych 'koleżanek Mii'. Codzienne przeliczanie kalorii, mnóstwo ćwiczeń, środki przeczyszczające, tabletki na odchudzanie.. Zwykły dzień, jak każdy od 2 lat. I tak udało mi się schudnąć 15 kg od września. Teraz ważę ok 54-55kg przy wzroście 173cm .To i tak za dużo. Na tym blogu będę pisała m.in. przepisy na dietetyczne potrawy, najlepsze ćwiczenia i pewnie opisywała dalsze losy mojej choroby. Życzcie mi powodzenia! :D

                                                              Moja mała metamorfoza :))